środa, 12 lutego 2014

Rozdział szesnasty.

 
~ Z punktu widzenia Nico:

     

                Wpadłem do pokoju niesamowicie wściekły. Nie docierało do mnie to, co właśnie się wydarzyło.
Aneta? Z Nowakowskim? Nie, to absurd... Oni nie mogą być razem, prawda? Oby.
                Leżałem na łóżku, gapiąc się w sufit i myśląc... Nie myśląc. Nie chciałam niczym zaprzątać sobie głowy. Nie wyszło. W mojej głowie wciąż miałem Anetę. Tak bardzo ją kocham. A ona? Kocha mnie, czy Piotra?
                Rozważania przerwało pukanie do drzwi. Zerwałem się na równe nogi i szybko poszedłem je otworzyć, mając nadzieję, że to Aneta. Że mimo wszystko wróciła. Miliłem się. Za drzwiami ujrzałem Damiena i Janka. Uśmiechnąłem się do nich blado i wpuściłem do środka.
- I jak, stary? - zaczął Janek.
- Nieciekawie... - usiadłem na łóżku. - Myślałem, że będzie jakoś... inaczej.
- Inaczej?
- Tak. Jak zobaczyłem ich... razem. Było dla mnie jasne, że to koniec. A teraz... Sam nie wiem. Tęsknie za nią.
- A wiesz, gdzie ona jest? - zapytał Damien.
- Nie mam najmniejszego pojęcia... Zostawiłem ją tam.
- Czy Wy ślepi jesteście? Po tym, co jej powiedziałeś, Nico, jestem w stu procentach pewny, że jest u Nowakowskiego! - krzyknął Janek.
- Co ja takiego powiedziałem? - zapytałem.
- Że ma nie wracać do pokoju, i że w ogóle może nie wracać. Jeżeli to, według Ciebie nie brzmi, jak zerwanie, to ja nie wiem.
- Ale ja nie... Nie zerwałem z nią.
- Wszyscy odebrali to inaczej. A Piotrek, to już na pewno. Więc... Tak jakby, przegrałeś.
Schowałem twarz w dłoniach i jęknąłem cicho. Jasne cholera, co ja najlepszego zrobiłem! Przecież nie chciałem z nią zerwać. Nigdy! Opadłem na łóżko, nadal skrywając twarz w dłoniach.
- Nico, słuchaj. Możemy Ci pomóc - zaczął Damien.
- A da się?
- Pewnie! - uśmiechnął szeroko Janek. - Plan jest taki...
Obaj zaczęli opowiadać o planie, jaki wymyślili. Podobał mi się bardzo, bo mimo wszystko miałem mieć kontakt z Aneta. Modliłem się, żeby tylko wszystko wyszło, jak należy.
             Gdy chłopaki opuścili mój pokój, wziąłem szybki prysznic i położyłem się do łóżka. Zerknąłem na puste miejsce obok i westchnąłem głośno. Przesunąłem się na Jej stronę łóżka. Czułem jej zapach, czułem ją. Anetę. Wtuliłem głowę w poduszkę i momentalnie zasnąłem.



~ Z punktu widzenia Anety:


             Rzucił mnie na łóżko. Podparłam się na łokciach i uważnie obserwowałam jego ruchy. Stał chwilę nade mną uśmiechając się szelmowsko. Jego oczy wręcz iskrzyły się na mój widok. To był chyba jeden z tych powodów, dla których się w nim zakochałam. Uwielbiałam ten wzrok, uwielbiałam sposób, w jaki na mnie patrzył. Potrafił adorować mnie jedynie samym wzrokiem, sprawiać, że czułam się jedyną najważniejszą kobietą u jego boku. Błękit jego oczu wprawiał mnie w totalny obłęd, z którego momentami nie potrafiłam wyjść. Najzwyczajniej w świecie tonęłam w tym nie znanym mi oceanie, a on był  moim ratownikiem, który przytrzymywał mnie przy życiu.
            Wszedł powoli na łóżko, siadając na mnie okrakiem. Położył swoje dłonie obok moich bioder i nachylił się nade mną tak, że stykaliśmy się nosami. Przygryzłam wargę i odwróciłam głowę w druga stronę.
- Nie wmówisz mi, że tego nie chcesz. Widzę to w twoich oczach, słyszę bicie twojego serca - szepnął mi do ucha tak aksamitnym głosem, że łokcie ugięły mi się na tyle, że musiałam się położyć.
- Doskonale wiesz, że...
- Ćśśś... Nic nie mów - powiedział, powoli kładąc się na mnie.
- Piotrek, ja mam Nico! - krzyknęłam i chciałam go odepchnąć, ale był za ciężki.
- Po tym, co widziałem, nie wydaje mi się - odparł, podnosząc się, wciąż jednak siedząc na mnie. Podparłam się znowu na łokciach i wbiłam wzrok w sufit.
- Ja też nie - powiedziałam cicho ze łzami w oczami. - Ale to nie znaczy, że możemy załatwić to w ten sposób - dodałam.
- Masz na myśli dziki i gorący seks na tym wielkim łożu, przy świetle lampek nocnym, które będą delikatnie oświetlać nasze nagie ciała i potęgować nastrój tej chwili? - zapytał. Zaparło mi dech w piersi. Nie dość, że działał na mnie swoim szelmowskim uśmiechem, tajemniczymi oczami i idealnym ciałem, to jeszcze musiał wypowiadać słowa, które całkiem wyprowadzały mnie z równowagi i sprawiały, że po prostu mu się oddam, zapominając o wszystkim. 
- Czy to była propozycja? - zapytałam trochę nieśmiało z lekkim uśmiechem na twarzy.
- Nie do odrzucenia - odparł, ukazując rząd śnieżnobiałych zębów i ponownie się na mnie położył. Swoimi ustami dotknął mojej szyi i pocałunkami zszedł aż do obojczyka. Uwielbiałam, kiedy to robił! Zachichotałam z rozkoszy i objęłam jego szyję swoimi rękami, delikatnie drapiąc jego plecy. Jego jedna dłoń rozwiązała sznureczek na mojej szyi, po czym szybkim ruchem zdjął ze mnie bluzkę. Moja klatka piersiowa unosiła się i opadała. Naparł na mnie mocniej swoim ciałem i zbliżył twarz ku mojej.
- Nie chcę, żebyś później żałowała - szepnął, oddychając ciężko.
- Moje życie, moje wybory - odparłam cicho z lekką zadyszką, po czym wpiłam się w jego usta tak zachłannie, jak kiedyś. Nie był mi dłużny. Oddawał moje pocałunki ze zdwojoną siłą, a jego zwinne ręce w międzyczasie pozbywały się kolejno moich spodenek i stanika. Kiedy po raz kolejny już uniosłam biodra w geście podniecenia, włożył pod nie swoje dłonie i zacisnął je na moich pośladkach. Jęknęłam, dając mu tym samym do zrozumienia, by nie przestawał, a zrobił to jeszcze raz i kolejny, i kolejny.
            Chcąc przejąć inicjatywę, podniosłam się lekko i go pchnęłam. Położył się na plecach i teraz to ja usiadłam na jego biodrach. Przejechałam swoimi dłońmi po jego klatce piersiowej, zatrzymując się w okolicach pępka. Jego mina mówiła jedno: 'Błagam, zrób to!'. Uśmiechnęłam się jedynie szelmowsko i położyłam na nim, zaczynając całować jego szyję. Jęczał coraz bardziej, kiedy pocałunkami zaczęłam obdarowywać jego klatkę piersiową, a potem podbrzusze. Włożyłam palec za gumkę jego bokserek, ale jedynie uniosłam ją do góry, po czym puściłam, uśmiechając się szeroko.
- Ej, ej! Nie pozwalaj sobie! - powiedział, śmiejąc się i znowu zmieniliśmy pozycję. Podniosłam swoje biodra, a on zdjął moje majtki. Zaraz potem i ja pozbyłam się jego bokserek.
            Ciepło jego ciała tak bardzo przypominało mi Piotrka, w którym się zakochałam, że zaczęłam wybaczać mu wszystko, co zrobił. Teraz to było nieważne. Bo on był tutaj ze mną, podczas gdy moi przyjaciele i mój, już chyba były, chłopak mnie zostawili. Pomógł mi i mnie wspierał. Jak dawniej.
             Jęknęłam tak głośno, jak jeszcze nigdy dotąd, kiedy wszedł we mnie. Jego delikatność, uwaga, skupienie, ostrożność, nieśmiałość były tak urocze, że roześmiałam się pod nosem, oddając jednocześnie rozkoszy i podnieceniu.
            Kiedy poruszał się we mnie, na myśl przyszedł mi, zupełnie niespodziewanie, Nico. To z nim przeżyłam swój pierwszy raz, nie z Nowakowskim, którego końcem końców jednak wciąż kochałam. To nie było to samo uczucie, co z Uriarte. Co wcale nie znaczy, że lepsze. Pierwszy raz ma jednak swój urok, którego się nie zapomina. Wszystkie emocje, których wtedy doznawałam były dwa razy silniejsze niż teraz i właśnie to było w tym piękniejsze.
            Zacisnęłam dłonie na kołdrze, kiedy zatrzymał się we mnie, kręcąc jedynie swoimi biodrami. Moja klatka piersiowa uniosła się automatycznie, a ja przygryzłam jedynie dolną wargę. Kiedy opuścił moje ciało, opadł na łóżko, bym to teraz ja przejęłam inicjatywę. Tak też zrobiłam.
            Sama nie pamiętałam, kiedy oboje zasnęliśmy wtuleni w siebie. Pamiętałam jedynie moment, kiedy Piotrek szeptał mi do ucha: 'Jesteś taka piękna, tak bardzo cię kocham'. To jedno zdanie wirowało w mojej głowie i nie chciało przestać. A może to ja nie chciałam go z niej wyrzucić?





Dziękuję za pomoc ten małej wzrostem, ale wielkiej duchem ;3

2 komentarze:

  1. Uwaga, komentuję
    jestem usatysfakcjonowany i to powinno Cię usatysfakcjonować, bo to strasznie trudne słowo, więc musi wystarczyć za komentarz. pisz, pisz;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No popatrz, czyli nie tylko ja mam problem z napisaniem tego słowa :D
      Dzięki bardzo ;*

      Usuń