~ Z punktu widzenia Anety:
Obudziłam się około dziewiątej rano. Słońce delikatnie przebijało się przez szpary w roletach. Przeciągnęłam się i wbiłam wzrok w sufit. Naprawdę to zrobiłam? Zdradziłam Nico z Piotrkiem?
'' Nico z Tobą zerwał'' - podsunęła moja podświadomość. Westchnęłam smutno i zakryłam twarz ramieniem. Tego właśnie chciałam?
W mojej głowie cały czas wirowały słowa Nowakowskiego: ''Jesteś taka piękna, tak bardzo Cię kocham.'' Mogę mieć pewność, że mówi to szczerze? A nie tylko po to, by wzbudzić moje zaufanie, zabawić się mną i zostawić? Tego chyba najbardziej się obawiałam. Ale wybaczając mu wszystko i spędzając z nim noc, musiałam wziąć tą złą opcję pod uwagę. A może wcale tak nie będzie? Będzie?
Wstałam ostrożnie, uwalniając się z objęć Piotrka. Pozbierałam swoje rzeczy, szybko się ubrałam i przysiadłam na skraju łóżka. Spojrzałam na Niego i delikatnie się uśmiechnęłam. Pamiętam, że uwielbiałam patrzeć, jak spał. Wyglądał wtedy tak spokojnie, uroczo, beztrosko i nadal... idealnie. I to, między innymi, mnie w nim urzekło. Nachyliłam się ostrożnie nad nim i złożyłam na jego czole delikatny pocałunek. Uśmiechnęłam się i po cichu wymknęłam się z jego pokoju.
Idąc w kierunku swojego pokoju, uświadomiłam sobie, że tak naprawdę on już nie jest mój. Jedyne, co mi z niego pozostało, to moje rzeczy. Będę musiała je jakoś odebrać. I znaleźć pokój, w którym będę mogła spędzić resztę wakacji. ''Ten blondyn, o przepięknych niebieskich oczach, z idealnym ciałem, u którego spędziłaś noc, z wielką ochotą Cię przyjmie'' - ponownie odezwała się moja świadomość i znowu miała rację. Widziałam już co mam robić. Mimo wszystko, nie chciałam tracić kontaktu z Nico, bo to naprawdę wspaniały facet, z czekoladowymi oczami, doskonałym ciałem...
''Aneta, stop! Przestań w tej chwili! Tak nie można!'' - tym razem moja podświadomość nie miała najmniejszych szans z moimi odczuciami. Tak, Nico jest cudowny.
Nie wiedząc, jak to się stało, znalazłam się pod pokojem Justyny i Kuby. Widziałam, że właśnie na tym etapie, mogę liczyć tylko na nich. I na Piotrka. Nie, nie. W tej sytuacji, tylko na nich.
Zapukałam niepewnie i czekałam aż ktoś mi otworzy. Chwilę później drzwi otworzyła mi Justyna. Uśmiechnęłam się do niej niepewnie.
- Hej. Nie obudziłam Was?
- Cześć. Nie, nie. Dawno nie śpimy. Wchodź. - przepuściła mnie w drzwiach, a ja szybko weszłam do środka.
- Cześć, Kuba. - powiedziałam, uśmiechając się do bruneta.
- Cześć, Mała. I jak tam?
- Nawet nie pytaj...
- Gdzie spałaś? U siebie? To chyba raczej niemożliwe. W recepcji? Nie było z tym problemów? - zaczęła wypytywać Justyna.
Uniosłam ręce w geście obrony i usiadłam na kanapie.
- Noc spędziłam... z Piotrkiem. - dodałam ciszej.
Justyna z Jakubem spojrzeli na siebie, a następnie przenieśli wzrok na mnie.
- Co z Nico? - zapytał niepewnie Kuba.
- To koniec... Nie wiecie o tym?
- Wiemy tylko, że była ostra afera...
- I Uriarte ze mną zerwał. - spuściłam głowę.
- Hej... - Justyna usiadła obok i mocno mnie przytuliła. - Kochanie, teraz jedyne, co Wam pozostało to... Koleżeństwo? Może przyjaźń?
- Jeżeli będzie chciał mnie jeszcze widzieć...
- Nico? - prychnął Kuba. - Oczywiście, że będzie chciał! Nie znasz go?
- Znam i wiem, jak bardzo potrafi się starać... Ale po tym wszystkim?
- Spokojnie, nic się nie zmieni, zapewniam Cię. - puścił mi oko.
Uśmiechnęłam się do niego nieśmiało do niego i pogrążyłam w rozmowie z Justyną. Dobrze, że chociaż oni zostali ze mną.
Siedząc w restauracji i jedząc śniadanie, cały czas miałam w głowie to, że straciłam przyjaciół. Nigdy nie przypuszczałabym, że to wszystko tak się skończy. Oni teraz siedzieli kilka stolików dalej i rozmawiali z ożywieniem na jakiś temat. Pewnie o mnie... Naprawdę, chciałabym ich odzyskać. Ale dobrze wiedziałam, że dopóki trzymam stronę Nowakowskiego nie mam na to najmniejszych szans. Tylko, dlaczego... Justynę z Kubą traktowali normalnie, a mnie już nie? Niczego nie rozumiem.
Opalałam się nad basenem, gdy ktoś stanął przede mną i przysłonił mi słońce. Otworzyłam jedno oko i spojrzałam na osobę, która to zrobiła. Mogłam się tego spodziewać.
- Czy mógłbyś, Piotrze, się odsunąć? Utrudniasz mi opalanie...
- I jesteś już pięknie opalona. Wiem, co mówię - uśmiechnął się do mnie szelmowsko i usiadł na wolnym leżaku obok mnie. - Ekipa nadal wkurzona na Ciebie?
- Tak - westchnęłam. - Spodziewałeś się, że będzie inaczej? - położyłam się na boku, podpierając się na łokciu.
- Nie wiem, czego się spodziewałem. Dzisiaj na śniadaniu, Klaudia o mały włos przeze się nie udławiła, więc...
- Jej przychylności nigdy nie zdobędziesz...
- Nikogo przychylności nie zdobędę od nich. Nie oszukujmy się...
Wzruszyłam ramionami i wbiłam wzrok w płytki. Doskonale wiedziałam, że tak właśnie będzie. A przez to wszystko, ja ich stracę. I nie będzie mowy o powrocie.
- Hej, Mała... - usłyszałam. - Nie smuć się. Wczorajsza noc... była niesamowita. Dziękuję Ci - szepnął, delikatnie gładząc mnie po boku.
- Też mi się podobało... - szepnęłam cicho.
- Ale? Żałujesz?
- Piotrek... - westchnęłam. Położyłam się na plecach, zakrywając twarz dłońmi.
Czy żałuję? Nie. Tego, że spędziłam z Nim noc, nie żałuję. Żałuję tego, że moi przyjaciele się ode mnie odsunęli. Myślałam, że zawsze mogę na nich liczyć, a okazało się, że jest zupełnie inaczej.
- Nie martw się, z nimi wszystko wróci do normy. - powiedział Piotrek, delikatnie głaszcząc mój brzuch.
- Może...
- Na pewno. Kochają Cie. A teraz, dasz się wyciągnąć do zacisznego jacuzzi? Albo po prostu chodźmy do wody, bo nie chcę, żebyś się spaliła na skwarkę. - puścił mi oko.
- Chodźmy do basenu. Tłoku nie ma więc...
Nim się obejrzałam, wziął mnie na ręce i ostrożnie zaczął wchodzić po schodkach do basenu.
- Co byś mi zrobiła, jakbym wrzucił Cię teraz do wody?
- Wykastrowała. - spojrzałam na niego, tuląc się mocno.
- Uuu, to chyba wolę nie ryzykować - wyszczerzył się do mnie. Kiedy weszliśmy do basenu, puścił mnie i stanął przede mną. Woda sięgała mi do szyi, Piotrkowi nieco niżej, z tego względu, że był ode mnie wyższy. Tacy to mają dobrze...
- Nie boisz się, że ktoś z twoich przyjaciół cię tutaj ze mną zobaczy?
- Nie, raczej nie, z tego, co wiem, to poszli na plażę, poza tym pewnie by się nie przejęli...
- Za to ja przejmuję się tym, że jesteś taka smutna. Uśmiechnij się, proszę. Dla mnie - powiedział, obejmując mnie delikatnie w pasie i schylając głowę, by złapać ze mną bezpośredni kontakt wzrokowy. Widząc jego uniesione kąciki ust i błagalny wzrok, nie mogłam się nie uśmiechnąć. Jakby tego było mało, czułam, jak moje policzki robią się różowe.
- Czy ty się rumienisz? - zapytał, śmiejąc się.
- Nie, to od tego słońca - odpowiedziałam szybko z uśmiechem. Musnął lekko mój nos, po czym pociągnął kawałek dalej, na podwodną ławeczkę, na której usiedliśmy.
- W taki razie mamy siebie tylko dla siebie - szepnął mi do ucha. Moje serce zaczęło szybciej bić, a mój oddech stawał się coraz bardziej płytki, kiedy jego nos muskał moją skroń. Wsunął jedną dłoń za moje plecy i zaczął je masować, schodząc coraz niżej. Uśmiechnęłam się szelmowsko, po czym usiadłam na jego biodrach i objęłam jego szyję. Jego dłonie złapały moje pośladki.
- Pamiętam, że ostatnio ci się to podobało - szepnął znowu i zacisnął swoje dłonie w miejscu, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę.
- Hm, a tobie co się najbardziej podobało? - zapytałam.
- Pomyślmy... Ty. Nago. W moim łóżku. Ja obok ciebie - odparł niemalże bez wahania i dotknął mojej szyi, na której miałam przywiązane bikini. Szybko pociągnął za sznureczek, który opadł na moje ramiona.
- Ale nie jesteśmy w twoim łóżku - szepnęłam mu w usta.
- Jakoś mi to nie przeszkadza - odpowiedział i chciał mnie pocałować, ale się cofnęłam, przytykając mu swój palec do jego ust.
- Nie spiesz się tak, mamy sporo czasu - mruknęłam i zaczęłam drapać lekko jego klatkę piersiową. Złapał mnie w pasie i sunął swoimi dłońmi w górę, aż doszedł do stanika, chcąc rozwiązać drugi sznureczek na moich plecach, ale mu przeszkodziłam. Pokręciłam lekko głową z szelmowskim uśmiechem, przygryzając dolną wargę. Przeniósł zatem swoje dłonie do przodu i zacisnął je na moich piersiach. Przybliżyłam się do niego, obejmując jego szyję i kręcąc lekko biodrami, z zamiarem jeszcze większego jego podniecenia. Jęknął cicho i wsunął swoje dłonie za moje bikini, pieszcząc teraz moje nagie piersi. Cmoknęłam go tylko w kącik jego ust i zabrałam jego dłonie, zawiązując sznureczek na szyi mojego stanika. Nie dawał jednak za wygraną i wsunął swoje dłonie za moje majtki, zaciskając je ponownie na moich pośladkach.
- Pozwól mi to zrobić - szepnął błagalnie.
- Jeszcze nie teraz...
Kiedy pieścił moje ciało, czułam, jak się podnieca. Jego klatka piersiowa unosiła się co chwilę z rozkoszy, jęczał cicho, oddech miał tak płytki, jak basenik dla dzieci po drugiej stronie baru.
Palec wskazujący jego prawej dłoni dotknął mojego mostka. Zjechał w dół, aż do pępka. Zatoczył kilka kręgów wokół niego i zszedł jeszcze niżej. Włożył go za gumkę moich majtek i pociągnął w swoją stronę. Widząc, że go to podnieca, pozwoliłam zrobić mu to kilkakrotnie. Zaraz po tym nabrałam powietrza, po czym zanurkowałam. Zaczęłam masować jego uda od kolan po sam pas. Widziałam, jak jego klatka piersiowa lekko się unosi i słyszałam jego ciche jęknięcia, do których go doprowadzałam. Czując brak powietrza w płucach, wynurzyłam się.
- Czemu przestałaś? - zapytał, oddychając płytko.
- Tak szybko można cię podniecić - skomentowałam, uśmiechając się lekko. - Co za dużo, to niezdrowo - szepnęłam mu do ucha, po czym znowu nabrałam powietrza i zanurkowałam, ale tym razem odpływając.
Wynurzyłam się dopiero przy drugim brzegu. Oparłam się o niego i spojrzałam w stronę Nowakowskiego. Przyglądał się z tym swoim szelmowskim uśmieszkiem. Uśmiechnęłam się szerzej, poprawiłam stanik i ponownie spojrzałam w jego stronę Piotrka. Ten pokręcił tylko głową. Pogratulowałam sobie w duchu i powoli wyszłam z basenu, wracając na swój leżak. Położyłam się na brzuchu i oddałam się cudownej kąpieli słonecznej, marząc o tym, co by się stało, gdybym pozwoliła Piotrkowi na dalsze działania.
Mmm... Może następnym razem?
Opalając się, czułam na sobie coś zimnego. Czyjaś dłoń... Delikatnie wodziła po moich plecach.
- Panno Wlazły, spali się Pani i nie będę mógł Cię dotykać.
- Hmm...
- Dobrze Ci radzę. Pora zmienić pozycję, jakkolwiek to brzmi.
- Ale mi tak dobrze...
- Skoro tak - rozwiązał sznureczki od mojego stanika, na moich plecach. - Jak już się opalać, to wszędzie. - jego dłoń zawędrowała do mojego biodra.
- Zostaw... Nie tu.
- Dziś porywam Cię na kolację. O dwudziestej jestem u Ciebie. Na razie, Mała. - szepnął mi na ucha i lekko klepnął w pupę.
Mruknęłam zadowolona i odprowadziłam go wzrokiem. Randka? Randeczka? Z Piotrkiem? To się skończy śniadaniem, jestem tego przekonana..
No, no. Robi się ciekawie. Jakub :D
OdpowiedzUsuń