niedziela, 9 lutego 2014

Rozdział piętnasty.

~ Z punktu widzenia Anety...



               Kiedy się obudziłam, Nico leżał obok mnie, odwrócony do mnie plecami.  Podejrzewałam, że może być na mnie zły, więc pierwsze, co zrobiłam, to wtuliłam się w jego plecy najmocniej, jak tylko potrafiłam. Ten tylko się poruszył, ale spał dalej. Musnęłam lekko jego kark i nadal się do niego tuliłam.
- Aneta, to nic nie da... - usłyszałam i nie byłam w stanie uwierzyć.
- Słucham?
- Jestem na Ciebie wściekły, Twoje przytulanie nic nie da.
- Aha. Czyli rozumiem, że najlepiej mam Ci teraz zejść z pola widzenia? - odsunęłam się od niego natychmiast i wstałam.
- Tak, to będzie najlepszym rozwiązaniem - spojrzał na mnie z nieodgadnionym wyrazem twarzy.
- Wedle życzenia. - rzuciłam przez ramię i zniknęłam w łazience. Wzięłam szybki prysznic, przebrałam się i wyszłam z łazienki, i zaczęłam pakować rzeczy na basen.
- I nie masz mi nic do powiedzenia? - usłyszałam za sobą. Odwróciłam się i spotkałam na sobie wzrok Nico.
- A co Ci mam teraz powiedzieć, skoro kazałeś mi zejść z pola widzenia? - spojrzałam na niego niepewnie. - Przepraszam. Powinnam powiedzieć, że wychodzę.
- Ta, chociaż tyle. - powiedział beznamiętnie i wróciła do łóżka.
- Widzisz? Lepiej, żebym milczała. Wiesz, gdzie mnie szukać. - założyłam torbę plażową przez ramię i udałam się do wyjścia. Przekraczając próg pokoju, jeszcze się odwróciłam. Interesowała mnie jeszcze jedna rzecz.
- Kiedy zauważyłeś, że mnie nie ma?
- A czy to ważne? - rzucił szybko. - O pierwszej, a co?
- Kwadrans po 12 wyszłam z klubu... - szepnęłam i odetchnęłam głębiej. Nico zamarł. Spojrzałam na niego, a on opadł na łóżko i zakrył twarz dłońmi.  Wyszłam z pokoju. Nie miałam więcej pytań. Własny chłopak, nie zauważył, o której wyszłam z klubu. ''Gdybyś mu powiedziała, nie byłoby teraz żadnego problemu'' - podsumowywała mi moja podświadomość. A ja... Przyznawałam jej rację, to nadal była moja wina.
           Siedząc nad basenem i zażywając kąpieli słonecznej, długo myślałam o tym, co stało się wczoraj w nocy. Z jednej strony, cały czas byłam zła na Piotra. Wiedziałam od razy, gdy zobaczyłam go w klubie, że będą z nim same kłopoty. Ale z drugiej strony? Z tej właśnie strony, jestem niesamowicie szczęśliwa, ze tu jest. Że mogę z nim porozmawiać, nawet się spotkać. Oczywiście, wyglądałoby to jak na koloniach w podstawówce. Latanie z po cichu z jednego pokoju do drugiego, by tylko nikt nas nie przyłapał. Fajnie...
            Z moich rozmyślań wyrwało mnie równoczesne wypowiedzenie ''cześć'' przez trójkę chłopaków.
Odwróciłam się w tamtą stronę i dostrzegłam Kubę, Damiena i Janka. Uśmiechnęłam się do nich, a chwilę później, oni dosiedli się do mnie.
- To... Co tam, Aneta? - Zaczął Damien.
- Szczerze? Kijowo... I nie stabilnie, Janek.
- Szlag, a już myślałem... Laski są na Ciebie wściekłe. No może Justyna nie, bo on coś Twoją stronę trzyma.
- Tak. Nie tylko one. Nico też. A wy?
- A my co? - zapytał zaskoczony Kuba.
- Ogarnij... Też jesteście na mnie wściekli?
- My...? Cóż... Nie wiedzieliśmy, o której wyszłaś. Jak zobaczyliśmy, że nie ma Cię w boksie, pomyśleliśmy, że poszłaś do toalety. A potem... Tak wyszło. Przepraszamy.
- Nie, dajcie spokój, to i tak jest moja wina...
- Daj już spokój. - przytulił mnie Janek z uśmiechem.
- Dzięki. - uśmiechnęłam się niepewnie i wtuliłam w niego.
           Chlopaki nie byli na mnie źli. No, przynajmniej ta trójka, bo Nico nie chciał mnie widzieć na oczy. I to było najgorsze w tym wszystkim... Brakowało mi jego obecności, bardzo.
- Nie wierzę! - syknął Damien, gdy wszyscy wariowaliśmy w basenie.
- O co chodzi? Ateistą jesteś?
- To swoją drogą... Nowakowski.
           Zdębiałam. Do jasnej cholery, żeby tylko nie połączyli wątków.
- Co? Kto? - spojrzałam na niego, udając zaskoczenie.
- Piotr, kurwa, Nowakowski.. - syczał przez zaciśnięte zęby. - Co on tu robi?
- Skąd mam wiedzieć? Jakoś niespecjalnie mnie to, wiesz...
- Tak, no wiem.
- Dobra, niech on sobie tutaj będzie, a my idziemy po coś do picia. Ktoś chętny? - spytał Janek, wychodząc z basenu.
           Jakiś czas później na basenie pojawiły się dziewczyny. Doskonale wiedziałam, co mnie czeka. Odetchnęlam głęboko i zamknęłam oczy, wracając do kąpieli słonecznej.
- Aneta, chodź na bajerę - szturchnęła mnie w ramię Justyna.
Otworzyłam jedno oko i spojrzałam na nią dość niepewnie.
- Naprawdę muszę? Doskonale wiem, co mnie czeka...
- Kochanie, Klaudia z Wiktorią trochę ponarzekają i im przejdzie... A ja... No cóż, cokolwiek zrobisz, ja i Kuba będziemy po Twojej stronie, pamiętaj.
- Dzięki, naprawdę, dziękuję kochana. A powiedz mi, jak się czujesz? - delikatnie pogłaskałam jej brzuszek.
- Już coraz lepiej - uśmechnęla się szeroko.
Obie weszłyśmy do basenu. Spojrzałam na dziewczyny, który patrzyły na mnie, wzrokiem mówiącym: Jesteś martwa, Wlazły. Westchnęłam ciężko i spuściłam wzrok.
- Dobra, zaczniemy trochę inaczej - zaczęła Klaudia. - Też zawaliliśmy, że nie zainteresowaliśmy się wcześniej, że Ciebie nie ma. Przepraszamy.  Ale też mogłaś powiedzieć, źe wychodzisz.
- Nic się nie stało i przepraszam... Także.
- Wkurzyłyśmy się, ale nam przeszło - dodała Wiktoria. - Justynka próbowała się złościć, ale jej nie wyszło. - zaśmiała się.
- Ja tam się moje dziecko troszczę, to denerwować się nie mogłam, ale się martwiłam, kuzyneczko.
- Wiem. Przepraszam, jeszcze raz.
- No już, dobrze. A gdzie nasi panowie? - Zapytała Klaudia rozglądając się.
- Pewnie w barze, bo indziej? No chyba, ze na zjeżdżalniach. Halo...? Klaudia. Klaudia.
W tym własnie momencie, Klaudia przestała kontaktować. Wzrok wbiła w jedno konkretnie miejsce, a dokładniej w jedną osobę. O nie, zobaczyła Piotrka.
- Co on tutaj, do cholery, robi?!
- Ale kto? - spytałam lekko zdezorientowana.
- Ty już nie udawaj, że nie wiesz! Odwróć się, a zobaczysz! - krzyknęła.
Spojrzałam za siebie i wtedy ujrzałam Jego. Szedł w stronę baru.Miał na sobie tylko kąpielówki. A jakże inaczej mogło inaczej, w końcu byliśmy na basenie. Jego ciało pokrywały krople wody, który spływały po jego twarzy, szyi, torsie, nogach... Mokre włosy przeczesał ręką i usiadł na jednym ze stołków przy barze. Poprosił o coś do picia i całą zawartość szklanki wypił jednym duszkiem. Jego widok sprawiał mi taką przyjemność, że miałam ochotę podejść do niego i wtulić się w jego klatkę piersiową, by znów poczuć to ciepło bijące od jego ciała... Nie! Stop, Aneta! Dziewczyny na Ciebie patrzą, a Ty ślinisz się w nieodpowiednią stronę!
- Coś Ci mowę odebrało... - mruknęła Wiktoria, krzyżując ręce na piersi.
O nie, zaraz się zacznie.
- Raz, dwa, trzy... - powiedziała Justyna, po czym wybuch był Czary był ogłuszający.
- Czy się kiedykolwiek w końcu ogarniesz?! To nie jest chłopak dla Ciebie! Ilekroć spojrzysz na niego, to masz mokro w gaciach, jak dobrze, że siedzimy w basenie! Po co on w ogóle tutaj przyjechał, co?!
- Nie mam pojęcia... - skłamałam.
- Nie? Naprawdę? A co powiesz na to, że za każdym razem, kiedy on się pojawia w naszym towarzystwie, nie wróży to nic dobrego? I zawsze masz z tym jakiś związek! Nie zdziwię się, jak tu zaraz podejdzie i będzie udawał, jak to wspaniale jest się znowu, całkiem przypadkowo spotkać. - warknęła.
Tylko wywróciłam oczami. Może i miała rację, ale nic nie poradzę na to, co do niego czuję. Zanurzyłam się na chwilę, by trochę ochłonąć i zaraz się wyłoniłam spod wody. Jak na zawołanie, obok stał już Piotrek.
- Kogo ja tu widzę? Świetna niespodzianka, nie uważacie? - zapytał z udawaną radością.
Widziałam, że Klaudii prawie się zwróciło.
- Tak, fantastyczna! - krzyknęła - Powiedz nam, co tutaj robisz? Tak calkiem przypadkiem w miejscu, w którym znajduje się Aneta, co?
- To miejsce jest idealne, żeby odpocząć, co właściwie Was również dotyczy. Genialnie tutaj jest, prawda? - uśmiechnął się i skoczył do basenu, od razu zajmując miejsce obok mnie.
Klaudia odsunęla się o jakieś dwa metry i zmierzyła go wzrokiem.
- Jesteś taki ślepy i naprawdę tego nie widzisz, czy naprawdę udajesz takiego głupiego, na jakiego wyglądasz? - warknęła.
- Ale co? - zapytał rozglądając się wokół.
- Że Cię tutaj wcale nie chcemy! Przyszedłeś i liczysz na naszą akceptację? Na moja nie masz nawet co liczyć! Nawet w snach!
- Może mi masz rację, dlatego już się pożegnam i sobie pójdę - uśmiechnął się lekko. - Jeszcze Cię znajdę. - szepnął do mnie cicho, ale to i tak, nie umknęło uwadze Klaudii.
- Ty jej lepiej nie szukaj, bo nie znajdziesz, a na pewno nie samą! Będziemy przy niej cały czas, więc powodzenia.
- Dzięki, na pewno się przyda. - puścił oko dziewczynie i opuścił basen, udając się w kierunku wejścia na plażę.
Spojrzałam za nim i westchnęłam smutno. Ja chyba naprawdę wolę kiedy jest obok... Prawda?
- No ja pierdolę, ty chyba zwariowałaś!
- Uspokój się, pro...
- Nie! Żadne, kurwa, uspokój się! - krzyczała Wiktoria, przerywając mi w połowie zdania, podczas, gdy ta druga rzucała mi gniewne spojrzenia. Justyna stanęła trochę dalej i przyglądała się całej sytuacji.
- Drzesz twarz na pół hotelu, proszę Cię!a
- Nie mam siły do Ciebie, przysięgam. Wynoszę się stąd. - powiedziała Wiktoria.
- Mhm, ja również! - dodała Klaudia, po czym obie udaly się stronę baru.
- Nie martw się - przy moim boki znalazła się Justyna. - Wszystko się ustatkuje.
- Oby, Mała, oby. Tylko Ty i Kuba mnie wspieracie...
- Och, chodź tu.  - przytuliła mnie do siebie.



~ Z punktu widzenia Wiktorii...

         Wpadłyśmy do baru, gorączkowo rozmawiając i wymachując rękami. Podeszłyśmy do naszych chłopaków, nadal dyskutując.
- Hej, hej, chodź tu, co jest? - spytał Damien, obejmując mnie w pasie i przyciągając do siebie.
- Co ma być? Nowakowski! A ta... ta... Ona się ślini za nim! Po tym wszystkim, rozumiesz?! - wrzasnęła.
Klaudia siedziała przy barze i popijała drinka.
- Co dla Ciebie, Wika? - spytała. - Bo ja się muszę upić. O tak, zdecydowanie, upić.
- Whiskey. Whiskey poproszę.
- Okaj, w takim tempie za godzinę, będziemy mieli tutaj dwie ładnie nawalone delikwentki. - Janek zwrócił się do Damiena.
- Wydaje mi się, że dobrze to im zrobi. - szepnął do niego, a on tylko kiwnął głową.
Kompletnie straciłśmy poczucie czasu i tego, ale drinków wypiłyśmy. Ale, to na nas dobrze podziałało, nawet bardzo dobrze.



~ Z punktu widzenia Anety...

           Było późne popołudnie, kiedy razem z Nico poszliśmy coś zjeść. Szliśmy w milczeniu. Ale szliśmy razem, a to było ważne. Nico nadal się do mnie nie odzywał, ale chyba było lepiej niż rano.
W pewnym momencie zobaczyłam Wiktorię i Klaudię, który szły chwiejnym krokiem z baru. Oczywiście, pod asystą Janka i Damiena. Inaczej nie byłoby tak kolorowo.
- Och, patrzcie kto idzie! - powiedziała Klaudia, w tym samym momencie potykając się.
- Wow, kochanie, uważaj.  - powiedział Janek, mocniej ją obejmując.
- Cześć, Wam! - powiedział Nico do reszty bandy.
- No witam, witam! - zawołała Wiktoria. - Szczerze, to nie spodziewałam się Anety z Tobą. - podkreśliła dobitnie ostatnie słowo.
- A z kim miałaby być? - zapytał.
- No wiesz...
- No, wydaje mi się, ale on nie wiem... - szepnął jej do ucha Damien.
Ale Wiktoria nie musiała już nic mówić. Zza rogu wyłonił się wysoki, prześladujący mnie blondyn. Chciałam szybko udać się w przeciwnym kierunku, ale spojrzałam na Nico i już wiedziałam, że i on go zauważył.
- No to będzie akcja.... - podsumował Janek.
- Ty sukinsynie! - krzyknął Nico.
- Nie, proszę! - zawołałam, ale było już za późno. Pięście mojego chłopaka trafiały raz za razem w mojego... w Piotrka. Stałam, jak wryta i nie mogłam wydobyć z siebie głosu.
           Po chwili Jankowi i Damienowi udało się rozdzielić walczących ze sobą siatkarzy. Obaj byli nieźle poobijani.
- Nic... Nic Ci nie jest? - spytałam niepewnie Nowakowskiego, zwracając na siebie tym samym uwagę moich bliskich. Chyba powinnam zadać to pytanie Nico. Kurwa!
- Czy Ty sobie, do jasnej cholery, żartujesz?! Nim się przejmujesz? Nim?! - naskoczyła na mnie Klaudia.
- Ja... Ale...
Nico milczał. Reszta chłopaków też. Klaudia sapała groźniej, a Wiktoria rzucała mi gniewne spojrzenia spode łba, podając Nico chusteczkę. Nowakowski... Nowakowski i ten jego seksowny uśmiech cwaniaczka.
- No bardzo ciekawy urlop - rzekł. Chciał chyba coś jeszcze dodać, ale przerwał mu Nico.
- Wczoraj, jak zniknęłaś z imprezy, Aneta... Ja pierdziele... Nie...
- Obawiam się, ze tak - odpowiedział zawadiacko Nowakowski.
- Możesz nie wracać do pokoju. W ogóle możesz nie wracać. - rzucił oschle, odwórcił się na pięcie i ruszył w stronę schodów, prowadzących do hotelu.
- Nico, czekaj! To wcale nie... - powiedziałam, ale przerwała mi Wiktoria.
- Wiesz co? Nie spodziewałam się tego...
- Wika, przecież ja z nim nie...
- Nie wiem, nie obchodzi mnie to, co robiliście, czego nie robiliście, ale ta cała sytuacja, nie powinna mieć w ogóle miejsca. - powiedziała, jakby w ogóle nie była pijana. Niemożliwe, by tak szybko wytrzeźwiała.
- Nic tu po mnie. - rzuciła ta druga.
Janek i Damien spojrzeli na mnie z nutą wyrozumiałości, ale dobrze wiedziałam, że obaj są niesamowicie wkurzeni. Im też się trochę oberwało.
- Lepiej, żebyśmy Cię czasem nie spotkali, Piotrek. - rzucił Damien na odchodne.
Wszyscy odeszli, a ja usiadłam na krawężniku i zaczęłam płakać. Wszyscy, poza NIM.
- Hej... Możesz przenocować u mnie... - powiedział, ale tylko na niego spojrzałam, będąc poirytowana.
To właśnie przez niego moje przyjaciółki są na mnie wściekłe, a mój chłopak nie chce mnie znać. Nawet nie wiem, czy nadal mogę Go tak nazywać...
- Sorry, ale wolę przekimać się w recepcji. Cześć - rzuciłam i szybko udałam się do hotelu.
Połozyłam się na jednej z kanap i natychmiast zasnęłam.
           Po jakiejś godzinie przebudziłam się i poczułam się strasznie samotna. 2345. Pokój numer 2345. Nie powinnam. Wiem, że nie powinnam, ale było to silniejsze ode mnie.
Po chwili zastukałam delikatnie do drzwi. Otworzył natychmiast. Stał w progu w samych bokserkach, a mnie aż przeszedł dreszcz. Dlaczego ten idiota, tak na mnie działa?!
- Piotrek, ja...
- Ciii... Żyjesz tylko raz. Liczy się tylko chwila, Mała. - szepnął, po czym znalazłam się w jego ramionach, a on zaczął mnie całować.
- Jesteś piękna, wiesz? - szepnął mi do ust.
- Nie powinno mnie... tu... być... - nie mogłam mówić, bo jego pocalunki nie ustawały.
 - Ale wiesz, że tego chcesz. - szepnął mi do ucha i pchnął na łóżko. Przestałam protestować.













Witam, po mega przerwie. Coś nie miałam ani siły, ani ochoty, o wenie nie wspomnę... Dziś coś mnie naszło i powstał o to rozdział. Oczywiście, przy pomocy Klaudii i Wiktorii. :) Dzięki, Laski!|
Miłego czytania ;*















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz