Stanęłam pod drzwiami pokoju Klaudii i Janka. Czekała mnie jeszcze jedna rozmowa, a bałam się jej wcale nie mniej niż tej poprzedniej. Podniosłam dłoń i już miałam zapukać kiedy otworzyły się drzwi, a moim oczom ukazał się wysoki blondyn.
- Ooo, cześć Aneta!
- Hej, hej, jest tam Twoja ukochana? - zapytałam niepewnie.
- Jasne, wchodź. Lecę z Kubą na bilard więc macie czas na rozmowę - uśmiechnął się pokrzepiająco, minął mnie i poszedł do windy.
Weszłam do pustego pokoju, usłyszałam jednak szum prysznica, więc postanowiłam usiąść na łóżku i poczekać aż Klaudia opuści łazienkę. Po chwili drzwi otworzyły się, a ona wyszła, wycierając włosy ręcznikiem. Podniosła wzrok i zmarszczyła brwi na mój widok.
- No wreszcie - rzuciła.
- Tak, cześć, też się cieszę, że Cię widzę - odpowiedziałam z przekąsem.
- Dobra, cieszę się, że przyszłaś. W końcu mogę Ci wygarnąć.
- Nie. Daj mi powiedzieć coś na swoją... Daj mi to wyjaśnić, okej? - powiedziałam.
- Masz minutę, potem zamierzam Cię ochrzanić - usiadła naprzeciw mnie.
- Klaudia, ja wiem, że jesteś na mnie zła. Wiem, że wszyscy jesteście. Nico jest dla mnie cholernie ważny, ale nie mogę zmienić tego, co czuję w tej chwili do Piotrka, nawet jeśli chciałabym. Z Nico zdecydowaliśmy, że zostaniemy przyjaciółmi i mam nadzieję, że to zadziała. Nie liczę, że polubisz Piotrka. Nie musisz go nawet akceptować, nie musimy o nim rozmawiać, nie musisz go widywać, ale błagam Cię, rozmawiaj ze mną. Nie możesz się na mnie gniewać za wybory jakich dokonuję. Proszę. Jesteś dla mnie bardzo ważna, wiesz o tym... - spojrzałam na nią błagalnie. Westchnęła.
- Czy Ty nie pamiętasz co Nowakowski Ci zrobił? - zapytała cicho.
- Pamiętam, ale liczę, wierzę w to, że tym razem będzie inaczej.
- A w ogóle to jakie 'będziemy przyjaciółmi'? On Cię kocha, Aneta! To tak jakbyś mu powiedziała 'twój pies zdechł, ale jak chcesz to możesz go sobie zatrzymać' zdajesz sobie z tego sprawę, prawda?! - Klaudia była już wyraźnie zirytowana.
- Rozumiem, ale to była obopólna decyzja.
- Jak uważacie - odpowiedziała.
- Czyli co...? Wybaczasz miiii? - spojrzałam na nią oczami smutnego kociaka.
- Pod jednym warunkiem! - machnęła mi palcem przed oczami.
- Już się boję, ale słucham, jaki to warunek? - zapytałam.
- Jest piątek, jesteśmy w Meksyku. Idziemy na imprezę, nie ma żadnego uciekania. Pijemy i tańczymy całą noc - powiedziała szatynka.
- Ku mojemu i Twojemu zdziwieniu, tym razem powiem, że nie mam nic przeciwko - oho, aż otworzyła szerzej oczy. - No nie patrz tak, potrzebuję się oderwać na chwilę.
Około 21 spotkaliśmy się wszyscy w holu. Ja i Nico czuliśmy się trochę skrępowani, widziałam po jego minie, ale po chwili i nas ogarnął imprezowy nastrój. Poszliśmy do klubu niedaleko hotelu.
- Ooo, ilu tu turystów. Widzę bardzo, bardzo atrakcyjnych Niemców - Wiktoria szturchnęła Klaudię i po chwili już obie patrzyły w ich stronę. Damien i Janek momentalnie zaciągnęli je na parkiet, pozbawiając tym samym możliwości dalszej obserwacji. W drzwiach zauważyłam Justynę i Kubę.
- Przyszliśmy tylko na chwilę, sama rozumiesz - powiedziała Justyna i pogłaskała się brzuszku. Kuba zaczął rozmawiać z Nico.
- Jak tam sytuacja z resztą ekipy? - zapytała.
- W porządku, całe szczęście - odpowiedziałam uśmiechając się.
Justyna i Kuba wyszli po jakiejś godzinie, podczas gdy my siedzieliśmy w naszej loży, sącząc kolejne drinki. Wszystkim dopisywał już humor. W pewnym momencie z głośników poleciało 'Rain over me' - totalna tandeta, ale nie wiedzieć czemu uważałyśmy to z Wiką za 'naszą piosenkę' i ruszyłyśmy na parkiet, ciągnąc ze sobą Klaudię. Tańczyłyśmy w najlepsze, kiedy poczułam, że ktoś łapie mnie za biodra. Odwróciłam się szybko zaskoczona. Piotrek. No tak, a kto miałby to być? Około 24 usiedliśmy przy barze i zaczęliśmy rozmawiać, jednak po chwili stanął koło mnie Janek. Z niechęcią spojrzał na Piotrka, po czym zwrócił się do mnie:
- Laska, my się zwijamy. Będziemy w pokoju Wiktorii i Damiena, mamy ochotę na jeszcze kilka drinków. Gdybyś chciała do nas dołączyć to numer 2069.
- Okej, przyjdę...chyba.. - powiedziałam i spojrzałam na Piotrka. Janek oddalił się w stronę wyjścia.
- Gdzie nocujesz? Załatwiłaś sobie osobny pokój? - zapytał, przyglądając mi się.
- O kurcze, nie pomyślałam o tym ... - dotarło do mnie, że nie mam się gdzie podziać, a przecież nie będę spać z Nico.
- Nie narzucam się, ale uważam, że byłoby miło gdybyś zechciała zostać u mnie na noc - powiedział, po czym przejechał palcami po wewnętrznej stronie mojego uda, idealnie wyeksponowanego w jeansowych szortach. Natychmiast przeszył mnie dreszcz, a że alkohol szumiał mi w głowie, nie miałam nawet zamiaru protestować. Poczułam falę pożądania. Wstałam, pociągnęłam go za rękę i niskim głosem powiedziałam:
- Idziemy - w odpowiedzi niebieski oczy aż zabłysnęły.
Po kilku minutach z impetem wpadliśmy do pokoju. Alkohol potęgował wszystkie towarzyszące mi w tamtej chwili doznania. Zarzuciłam Piotrkowi ręce na szyję, a on wpił się swoimi ustami w moje i pchnął mnie na ścianę, aż delikatnie jęknęłam. Rozpiął moją koszulę, pozwalając jej upaść na podłogę, a pocałunkami zjechał na szyję. Wplotłam palce w jego włosy i delikatnie pociągnęłam, mrucząc. W odpowiedzi ugryzł mnie, a ja zachichotałam. Po chwili jego dłonie przesunęły się w górę z moich pośladków, rozpinając stanik, który podzielił los koszuli lądując na podłodze. Nie wiem kiedy sam pozbył się koszulki, ale kiedy otworzyłam przymknięte dotąd oczy spostrzegłam jego wyrzeźbiony brzuch i przejechałam po nim paznokciami. Zjechałam niżej, ciągnąc desperacko za jego pasek. Podczas gdy on zdejmował swoje spodnie, ja szybko pozbyłam się szortów.
- Jesteś taka piękna - powiedział zmysłowo, kontynuując pocałunki, zjeżdzając coraz niżej i niżej w dół mojego brzucha. O matulu. Tak, proszę. Poczułam jego usta na sobie i zatraciłam się w tym doznaniu.
Kiedy po chwili wyprostował się, spojrzał mi w oczy i naparł na mnie wypełniając sobą i całując znowu w usta. Podniosłam nogi i oplotłam jego biodra. Piotrek przeniósł mnie na łóżko i powoli położył. Przyjrzał mi się, uśmiechnął i zaczął rytmicznie poruszać. Kiedy przesunął dłońmi po moich piersiach, po chwili odsuwając je i drocząc się ze mną w ten sposób, jęknęłam głośno żądając więcej, więc nasilił pieszczoty. Nie przestawał poruszać się we mnie, a ja jęczałam, ruszałam biodrami towarzysząc mu. Uczucie przyjemności zwiększało się, kolejne fale przeszywały moje ciało, podczas gdy ja drapałam Piotrka, całowałam go i gryzłam na przemian. W końcu nastąpiła istna eksplozja, a od powoli opadł na mnie. Przytuliłam go i przejechałam nosem po jego szyi.
- Jesteś niesamowita - powiedział lekko dysząc i położył się obok mnie. Przysunęłam się, kładąc głowę na jego torsie.
- Ty również. Kocham cię.
- Ja ciebie też - zasnęliśmy wtuleni w swoje nagie ciała.
- Jesteś niesamowita - powiedział lekko dysząc i położył się obok mnie. Przysunęłam się, kładąc głowę na jego torsie.
- Ty również. Kocham cię.
- Ja ciebie też - zasnęliśmy wtuleni w swoje nagie ciała.
Obudziłam się o 9. Odwróciłam się na drugi bok, jednak Nowakowskiego tam nie było. Usiadłam na łóżku zdezorientowana. Po chwili chciałam zadzwonić do niego i spytać gdzie się podziewa, ale zauważyłam jego telefon na szafce nocnej. Spojrzałam na rozrzucone na podłodze ubrania i na wspomnienie poprzedniej nocy uśmiechnęłam się sama do siebie. W tym momencie otworzyły się drzwi, a moim oczom ukazał się Piotrek niosący tacę jedzenia.
- Dzień dobry, kochanie. Jak miło widzieć cię szczęśliwą tuż po przebudzeniu. I nagą - mrugnął do mnie, wywołując tym samym rumieniec na mojej twarzy. - Mam nadzieję, że jesteś głodna, bo niosę koktajl truskawkowy, kawę, świeże owoce, serek caprisio i croissanty. Na co tylko masz ochotę.
- Jak ty mnie rozpieszczasz - pocałowałam go lekko, kiedy nachylił się nad łóżkiem. Zjedliśmy razem śniadanie, po czym zapytałam:
- Masz jakieś plany na dzisiaj?
- Mam zamiar zabrać Cię na spacer po plaży, dobry obiad, a potem wrócić tutaj i kontynuować okazywanie Ci uczuć - odpowiedział. - Co o tym myślisz?
- Myślę, że to bardzo dobry pomysł.
Pogoda tego dnia była wspaniała, lekka bryza igrała z moimi włosami, kiedy szliśmy brzegiem morza, trzymając się za ręce. Opuściły mnie wszelkie zmartwienia. Czułam się beztroska i szczęśliwa idąc plażą z moim ukochanym.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz