środa, 27 listopada 2013

Rozdział jedenasty.

~ Z punktu widzenia Anety:

             Gdy tylko zabrzmiał ostatni gwizdek sędziego po zdobytym punkcie SKRY, wbiegłam na boisko i momentalnie znalazłam się w objęciach Nico. Wskoczyłam na niego, oplatając jego biodra nogami i mocno się do niego tuliłam. On co chwile szeptał mi do ucha, że mnie kocha i to jest najlepszy dzień w jego życiu.
Chwile później znalazł się przy Nas Mariusz. Jak zawsze popsuł atmosferę... Dzięki, bracie!
             Chłopaki rozeszli się do szatni, a ja zbierałam swoje rzeczy. Nie mogłam doczekać się godziny dwudziestej, kiedy miałam spotkać się z Nico. I to u niego w domu. Uwielbiam tam przebywać. Jest tak przytulnie... Chciałabym tam bardzo zamieszkać. Chyba poruszę dzisiaj ten temat z moim Uriarte...
Z rozmyślań wyrwała mnie czyjaś dłoń machająca mi przed oczami. Potrząsnęłam głową i spojrzałam. Przede mną stał Piotrek i próbowała się ze mną skontaktować. Mogłam się tego spodziewać...
- Halo? Ziemia do Anety!
- No przecież Cię widzę, w czym masz problem?
- Nie no, w niczym. Może anulujemy zakład...? - spojrzał na mnie, uśmiechając się smutno.
- Chyba oszalałeś. Zakładów się nie anuluje.
- Ale, jak mam wytrzymać bez kontaktu z Tobą tak długo? To nie realne...
- Nie? A może mam Ci przypomnieć, że nie odzywałeś się do mnie ponad pół roku? Bo tak bardzo zajęty byłeś tamtą.
- Aneta, przestań, proszę.
- Dlaczego mam przestać? Tu Cię zabolało, tak?
- Wiesz, że tak. Robisz to specjalnie... - spojrzał na mnie smutny.
- Bo sobie na to zasłużyłeś...  Tak więc, zakład jest aktualny, przegrałeś go i porozmawiamy dopiero na meczu reprezentacji.
- Dobrze. Przegrałem i muszę się z tym zmierzyć... Przytulisz mnie chociaż?
- To nie jest dobry pomysł... - spojrzałam na niego i przełknęłam ślinę. Przecież nie wyobrażam sobie tego, że mogłabym znowu stracić z nim kontakt. I błagałam go w myślach, żeby tylko nie zrezygnował.
- Proszę? Nie zobaczę Cię tak długo... - wyciągnął do mnie nieśmiało dłoń.
Ujęłam odruchowo jego dłoń, i przytuliłam się mocno. Nie wiedziałam, dlaczego to zrobiłam. Ale, gdy tylko się do niego przytuliłam, poczułam to samo uczucie, które czułam, jak byliśmy parą.  Objęłam go mocniej, wtulając się w jego ciało. Piotrek jedną rękę wplótł w moje włosy, a drugą wciąż mnie obejmował.
- Nie wytrzymam bez Ciebie... - szepnął mi do ucha.
- Dasz radę. - przełknęłam ślinę. - Skup się na chwili wolnego, później treningach i meczach.
- Lecisz gdzieś na wakacje?
- Tak. Ale nie chcę mówić Ci, gdzie lecimy...
- Dobrze. - nachylił się i pocałował mnie w policzek. - Pójdę już. Do usłyszenia - ścisnął moją dłoń, a po chwili ją puścił i udał się do szatni.
Zebrałam swoje rzeczy, wyszłam z hali i udałam się do domu. Jak ja mogłam sądzić, że wytrzymam tyle bez Niego? Wyjęłam telefon i napisałam do niego szybkiego smsa: ''Szczerze? To nie wiem, czy sama wytrzymam...'' Wrzuciłam telefon do torby i wyłączyłam się całkowicie. Po 20 minutach byłam już w domu. Musiałam zacząć się szykować na spotkanie z Nico. Tylko... Po głowie wciąż chodził mi Nowakowski...
               Szłam spacerkiem do domu Nico, uważając, by się nie przewrócić. Ja w połączeniu z wysokimi szpilkami, to naprawdę marny pomysł. Ale chciałam wyglądać dla mojego Nico idealnie. Po prostu, chciałam się podobać. Mam tylko nadzieję, że nie skręcę sobie kostki i dotrę do niego cała i zdrowa.
              Piętnaście minut później byłam już pod domem Uriarte. Zadzwoniłam i czekałam cierpliwie aż mi otworzy. Nie trwało to długo, gdyż otworzył po dosłownie chwili.  Uśmiechnęłam się szerzej, gdy zobaczyłam go w koszuli i jeansach.
- Witam. Pięknie wyglądasz - objął mnie i pocałował w policzek. - Zapraszam - przepuścił mnie w drzwiach.
- Cześć, dziękuję - uśmiechnęłam się, wchodząc do środka. Od razu zdjęłam szpilki i założyłam balerinki.
- Pomóc Ci może w czymś? - podeszłam do Nico
- Nie, Skarbie. Poradzę sobie ze wszystkim. Rozgość się i czuj się, jak u siebie. Hej, jak tu wchodziłaś, nie byłaś wyższa? - spojrzał na mnie z cwaniackim uśmiechem.
Zmierzyłam go wzrokiem z góry na dół, stając naprzeciw niego z rękami na biodrach.
- Igrasz z ogniem, Uriarte...
- Oj, Aneta. Wiesz, że żartuję. Poza tym... Małe jest piękne, prawda? - uśmiechnął się do mnie, puszczając oko.
- Jakoś się pocieszać musisz, prawda? - wyszczerzyłam się do niego i musnęłam jego policzek.
- Teraz widzę, że jesteś siostrą z Mańkiem... Jesteś tak samo wredna, jak on! - powiedziała, szybko czmychając do kuchni i unikając tym samym uderzenia w głowę. Och, już ja mu pokaże jak bardzo wredna jestem. Uśmiechnęłam się sama do siebie i rozsiadłam się na kanapie. Ciekawa jestem, co ten Nico wymyślił...
             Po skończonej kolacji, siedzieliśmy na kanapie i popijaliśmy wino. Kupił moje ulubione. Do jedzenia zrobił moją ulubioną pieczeń. Przypadek? Nie sądzę.
Rozmawialiśmy o wszystkim. O dzisiejszym wygranym meczu,  o statystykach, o MVP spotkania, o naszych typach i wielu, wielu innych sprawach. W końcu postanowiłam zapytać się Uriarte, czy miał by coś przeciwko, bym zamieszkała u niego.
- Skarbie... Kochasz mnie?
- Oczywiście, że kocham. Co to za pytanie, co? - pocałował mnie w skroń.
- Pomyślałam sobie... Może być chciał zamieszkać ze mną?
- Oczywiście, że chcę. Tylko... Ja u Ciebie, czy Ty u mnie?
- A jak Ci lepiej?
- Hm... Ty u mnie, zdecydowanie. - odstawił swój i mój kieliszek, następnie ujął moją twarz w dłonie i pocałował mnie czule.
Nie odpowiedziałam. Odwzajemniłam jego pocałunek, obejmując jego szyję. Wsunęłam się na jego kolana, nadal go całując i znacznie mocniej obejmując. Nico zjechał dłońmi na moje pośladki i delikatnie mnie do siebie przesunął. Zaczęłam rozpinać jego koszulę, cały czas go przy tym całować. On delikatnie rozpiął moją sukienkę i zsunął ją z moich ramiona, całując je delikatnie. W pewnym momencie wstał, obejmując mnie mocno i wolnym krokiem ruszył do sypialni, składając delikatne pocałunki na moich pocałunkach.
W sypialni postawił mnie na podłodze i zsunął ze mnie sukienkę.  To samo zrobiłam z jego koszulą i spodniami. Przyciągnął mnie do siebie stanowczo i pocałował namiętnie. Odwzajemniłam jego pocałunek, wplatając palce w jego włosy. Położył mnie delikatnie na łóżku, zjeżdżając z pocałunkami na moją szyję. Mruknęłam cicho, czując jego wargi i delikatnie przejechałam paznokciami po jego plecach.  Chwilę później Nico zaczął całować mój dekolt, a jego dłoń zawędrowała pod moje plecy. Odnalazł zapięcie mojego stanika, odrywając się od mojego dekoltu, spojrzał mi w oczy.
- Chcesz tego? - szepnął.
- Tak. - szepnęłam, zagryzając swoją wargę.
Chwilę później byłam już bez stanika, a pocałunki Nico z dekoltu zawędrowały na moje piersi. Przeszedł mnie przyjemny dreszcz. Przejechałam palcami po jego plecach i niepewnie zsunęłam z niego jego bokserki.
Spojrzał na mnie i delikatnie się uśmiechnął, a chwilę później zaczął całować mój brzuch. Zaśmiałam się cicho.
- Czy ja Cię śmieszę? - spojrzał na mnie, unosząc jedną brew.
- Nie, ale mam gilgotki. - uśmiechnęłam się.
- Ech, ten nieszczęsny brzuch - zaśmiał się i nadal go całował, lecz tym razem składał pocałunki lekkie jak piórko.
Chwilę później wsunął dłoń za gumkę moich majtek i ponownie spojrzał mi w oczy.
- Jesteś tego pewna?
- Jestem, Nico.
- Na pewno? Zawsze możemy zrezygnować...
- Jeżeli jeszcze raz mnie o to zapytasz, to nie wiem, co odpowiem...
Argentyńczyk tylko się uśmiechnął i zsunął moją bieliznę. Zagryzłam delikatnie wargę i spojrzałam mu w oczy.
- Ufasz mi, prawda? - zaczął całować okolice mojego ucha.
- Mm, ufam. Bardzo - odszepnęłam.
W odpowiedzi Uriarte pocałował mnie namiętnie, delikatnie rozchylając moje nogi i delikatnie wchodząc we mnie.
Objęłam go mocniej i przymknęłam oczy. Poczułam na czole jego pocałunek i to, że zaczął się poruszać.
Delikatnie, tak, by nie stała mi się żadna krzywda.
- W porządku? - pytał co chwilę.
- Tak - mruknęłam i wbiłam się w jego usta, wbijając paznokcie w jego plecy.
           Jakiś czas później leżeliśmy wtuleni w siebie, uspakajając nasze oddechy.  Kocham Go. Kocham Nico. Nie wyobrażałam sobie, że mógłby leżeć teraz inne facet koło mnie. ''Na pewno? A Nowakowski?'' - podsunęła mi moja świadomość. Odsunęłam od siebie szybko tę myśl i jeszcze mocniej wtuliłam się mojego chłopaka.
- Wszystko ok? Zimno Ci? - pogłaskał mnie po plecach.
- Wszystko jest dobrze, naprawdę. I nie jest mi zimno, bardziej się chciałam wtulić.
- Cieszę się. - pocałował mnie w czoło. - Więc, przytulaj się ile tylko chcesz. - uśmiechnął się.
Wtuliłam się do niego mocno i momentalnie zasnęłam.

1 komentarz: