- A teraz musimy poważnie porozmawiać. - odsunął mnie na długość ramion i spojrzał uważnie w oczy.
- No to rozmawiajmy - uśmiechnęłam się do niego ciepło.
- Podobasz mi się, nawet bardzo. A jesteśmy przyjaciółmi... I nie chciałbym tego zniszczyć przez to, co do Ciebie czuję.
- A co takiego czujesz? - spytałam cicho. Oby czuł to samo, co ja, błagam!
- Chyba Cię polubiłem, wiesz? Ale tak bardzo, bardzo, bardzo.
- Wydaje mi się, że ja Ciebie też. I tu już nie chodzi o samą przyjaźń, prawda?
- Tak. To już nie jest przyjaźń, To coś więcej, ale na razie nie zapeszajmy, dobrze?
Słucham? Nie zapeszajmy? Co Ty, do cholery, do mnie czujesz?!
- No dobrze. Nie ma sprawy. - objęłam go mocno się do niego przytuliłam. On przytulił mnie jeszcze mocniej, gładząc po plecach. Och, tak mi dobrze w jego ramionach. Znamy się tyle lat... Wiemy o sobie wszystko. Coraz bardziej chciałam być już w domu, w Bełchatowie.
Ruszyliśmy w kierunku autobusu, i gdy byliśmy już tuż przed nim, okazało się, że jest naprawiony i wszyscy na nas czekają. Weszliśmy do autobusu i każde z nas zajęło swoje miejsce. Po chwili jednak Nico zajął miejsce koło mnie, mocno obejmując i tuląc do siebie. Było już naprawdę dobrze i chyba mogło być lepiej, prawda?
~*~
Justyna właśnie wracała z uczelni, kiedy zadzwoniłam do niej, że jestem już w domu, cała i zdrowa.
Umówiłyśmy się na sobotę, żeby wszystko obgadać, a sama miałam czym się pochwalić.
Justyna siedziała w domu, gdy zadzwonił do niej Kuba - jej narzeczony.
- Halo? - odebrała telefon.
- Cześć, Skarbie. Ty już skończyłaś zajęcia?
- No tak, jakieś półtorej godziny temu. Dlaczego pytasz?
- Bo widziałem Gośkę, która sama wracała, więc tak się zastanawiałem... Jesteś w domku?
- Aa. No, ona dzisiaj musiała zostać dłużej, nie wiem dlaczego. Jestem i czekam na Ciebie z obiadkiem - zaśmiała się do słuchawki.
- O, widzisz. Perfekcyjna pani domu i moja przyszła żona. To będę za piętnaście minut. Kocham Cię.
- Ja Ciebie też, Skarbie. - po tych słowach rozłączyła się.
Piętnaście minut później, do domu wszedł Kuba, krzycząc od wejścia: ''Kochanie, jestem w domu!''
Justyna podeszła do niego i mocno przytuliła.
- Ale nie musisz krzyczeć od progu, Skarbie - zaśmiała się, wtulając w jego ciało.
- Oj, no dobrze, już nie będę. - przytulił ją do siebie mocno, zsuwając dłonie na jej pośladki i delikatnie je zaciskając.
- Kochanie... - mruknęła cicho, zerkając na niego.
- Słucham Cię? - szepnął jej do ucha, delikatnie muskając je nosem.
- Znów masz ochotę? - szepnęła cichutko, obejmując go za szyję.
- Ja zawsze mam ochotę - zaśmiał się wesoło. - Więc? Co z tym zrobimy, hm? - przyciągnął ją do siebie stanowczo, całując jej szyję.
- Ja nie wiem, co Cię tak do mnie ciągnie... Przecież nic takiego nie robię...
- Wystarczy, że jesteś. A jak widzę, jak poruszasz biodrami... Nawet na uczelni. I muszę się gryźć po rękach, żeby się do Ciebie nie dobrać! - uśmiechnął się znacząco.
- Och, aż tak? Ale lepiej nie gryź, bo ręce są dość ważne w prace kardiologa.
- Ale ja lubię gryźć - zaśmiał się.
- Wiem, Skarbie. Ale Twoje rączki - uśmiechnęła się i pocałowała go w policzek.
- Ale ja Ciebie będę gryzł! - zaśmiał się i zrobił jej malinkę na szyi.
Justyna roześmiała się na głos. I objęła go mocniej.
- Ja tam wolę drapanie...
- Ponoć drapanie podczas seksu jest super... Sprawdzamy? - wyszczerzył się do niej.
- A może innym razem, Boski Jakubie?
- No dobrze, Pani Justyno! - uśmiechnął się i pocałował ją słodko w usta. - W ogóle, to chciałbym o czymś z Tobą porozmawiać, kochanie.
- O czym? Mam się bać? - zerknęła na niego wchodząc do kuchni.
- Nie masz. A przynajmniej tak mi się wydaje.. - nieznacznie się uśmiechnął.
Oboje usiedli przy stole i zaczęli jeść obiad. Kiedy skończyli, usiedli w salonie na kanapie, oglądając jakiś film.
- Nie masz się z czego uczyć? Przyszła pani fizjoterapeutko?
- Nie, dziś nie. A ty? Chyba też nie?
- Nie mam. Więc... Sprawa, o której chciałbym porozmawiać, a właściwie dwie sprawy. - spojrzał jej w oczy.
- No to słucham? - wsunęła się na jego kolana i objęła za szyję.
- Jesteśmy zaręczeni... Już długo. I tak sobie pomyślałem... o ślubie. - zerknął niepewnie na Justynę, która przyglądała mu się uważnie.
- Ślub... Od dawna tego pragnę.
- To może... Zacznijmy przygotowania? Ustalimy datę ślubu, kupisz suknię, ja garnitur... Chociaż nie.. Ja mam! Od bierzmowania! - zaczął się śmiać.
- O nie, nie! Kupimy Ci nowy garnitur, nie ma innej opcji - pocałowała go w policzek.
- Dobra, ale wchodzimy do jednego sklepu i kupujemy pierwszy, który będzie dobry, jasne? - pokazał jej jęzorek.
- Ale...
- Nie, kochanie - pocałował ją namiętnie i uśmiechnął się łobuzersko.
- Jesteś okropny, wiesz o tym?
- Ha, cały ja! - poruszył zabawie brwiami i pocałował ją namiętnie. Justyna tylko się uśmiechnęła i odwzajemniła jego pocałunek, przedłużając go. Kuba jednym sprawnym ruchem zdjął bluzkę Justyny i zjechał z pocałunkami na jej biust.
- Mmm, Kochanie - szepnęła Justyna. - A ta druga sprawa, o której chciałeś porozmawiać?
- Am.. druga... Chciałbym mieć maluszka.
- Skarbie, ale teraz? Ja jeszcze studiuje... To znaczy, ja wiem, że kończymy te studia, ale co potem? Skąd pieniążki na wszystko? Tak łatwo pracy nie znajdziemy...
- Kochanie, nie martw się. Wszystko będzie dobrze. Pamiętasz chyba mojego wujka, prawda?
- Ach, tak. Alojzy.
- Właśnie. Nie martw się, u niego będziemy mieć pracę.
- No dobrze no... - pocałowała go delikatnie.
- Więc... Co z tym maluszkiem? - spojrzał jej w oczy z uśmiechem.
- Działaj, Kochanie - szepnęła i przygryzła jego ucho.
Na odpowiedź nie musiała długo czekać. Kuba wpił się w jej usta i całował namiętnie, ściągając z niej ubranie. Justyna nie była mu dłużna i po jakimś czasie oboje byli nadzy.
- Wiesz, że będziesz cudowną mamusią? - szepnął tuż przy jej uchu.
- A ty wspaniałym tatusiem? - jęknęła cichutko, czując jego dłonie.
- Będę się o to starał - szepnął cichutko, wchodząc w nią.
Kochali się długo, podziwiając swoje nagie ciała, odbierając każdy bodziec dwa razy bardziej niż normalnie.
Wzajemnie pieścili swoje ciała, czerpiąc z tego wielką przyjemność. W końcu z ich miłości powstanie nowe życie.
Kuba i Justyna rządzą! Jea.... Boski Jakub :D
OdpowiedzUsuń