sobota, 19 października 2013

Rozdział drugi.

               Stanęłam przed lustrem i uważnie na siebie spojrzałam. Czy ja to naprawdę robię? Przecież w ogóle nie mam na to ochoty... Westchnęłam przeglądając. No dobra... Krótka, dopasowana czarna sukienka, wysokie szpilki, lekki makijaż i loki na głowie. I co po wszystko? Tylko, żeby przesiedzieć całą imprezę? Ja pierdole, to będzie katastrofa.
Weszłam do salonu, gdzie Klaudia rozmawiała z kimś przez telefon. Słysząc kilka zdań tej konwersacji, domyśliłam się, że rozmawia z Jankiem. Ach, Ci zakochani... Chwyciłam torebkę i już chciałam wyjść, kiedy zatrzymała mnie Klaudia.
- Już po romansach z Janem? -  spojrzałam na nią, unosząc brew.
- Nooo, na trening musiał iść. A Ty już wychodzisz? Nie poczekasz na mnie?
- Wybacz, ale znając Twoje tempo, to zanimbyśmy znalazły się na imprezie, Nico mógłby pójść na pięć innych...
- Aa, bo Ty masz randkę z...
- Nie mam żadnej randki! - ucięłam jej w połowie zdania. - Zaprosił mnie, bo chciał być miły i tyle. I tak się zmyję po północy do hotelu.
- Pogrzało Cię? Bawisz się z nami do końca!
- Już, nie drzyj się, idź się szykuj, a ja lepiej już pójdę. -pchnęłam ją w stronę sypialni, a sama wyszłam i udałam się w kierunku klubu, w którym umówiłam się z Nico. Chwila... Ja się z nim nie umówiłam. A przynajmniej nie w takim sensie, prawda?
              Nie zdążyłam dobrze wejść do klubu, a poczułam na sobie rękę, która obejmowała mnie w tali i przyciągała do drugiego ciała. Odruchowo złapałam za nadgarstek tamtą rękę, mocno ściskając.
- Hej, spokojnie, to tylko ja. - szepnął mi do ucha znajomy głos. Uśmiechnęłam się delikatnie i zabrałam swoją rękę.
- Wystraszyłeś mnie. - zaśmiałam się. - Zająłeś stolik?
- Nie chciałem, wybacz. Mamy boks wykupiony. Siadamy, czy może masz ochotę zatańczyć?
- Emm... Możemy usiąść? - spojrzałam niepewnie na Argentyńczyka .
- Oczywiście, ale chociaż jeden taniec musisz ze mną zatańczyć. - Zaczął kierować mnie do zarezerwowanego boksu.
- Zastanowię się. - zaśmiałam się i delikatnie przygryzłam swoją wargę.
Gdy dotarliśmy do boksu, chłopaki już tam siedzieli i popijali drinki. Uśmiechnęłam się do nich i pomachałam im, gdy odwrócili się w moją stronę. Usiadłam na wolnym miejscu, a zaraz obok mnie usiadł Uriarte.
- Chcesz coś do picia? - szepnął mi do ucha.
- Poproszę drinka... Ale zdaję się na Ciebie, jakiego. - szepnęłam mu do ucha.
On się tylko uśmiechnął się i zamówił dwa drinki. Delikatnie oparłam głowę o jego ramię, słuchając, jak chłopaki rozmawiają o różnych sprawach. Pół godziny później dołączyła do nas Klaudia, która wyciągnęła wszystkich chłopaków na parkiet, bym mogła zostać sam na sam z Nico.
- I jak Cię się tu podoba? - szepnął mi do ucha, obejmując mocniej.
- Jest fajnie. Wszyscy się świetnie bawią. - uśmiechnęłam się do niego, patrząc mu w oczy.
- My też możemy. Idziemy zatańczyć?
- Musimy...? - jęknęłam
- To może później, co? - spojrzał w moje oczy, przybliżając twarz do mojej.
- Jasne. - szepnęłam i zerknęłam mu w oczy.  Przybliżył się do mnie jeszcze bardziej, i gdy nasze usta dzieliły dosłownie milimetry, odsunęłam się od niego. Uriarte spojrzał na mnie zrezygnowany i westchnął ciężko.
- Skoczę po jeszcze kilka drinków... - wstał i wkurzony poszedł do baru, mijając nadchodzącą Klaudię.
Przymknęłam oczy i oparłam o kanape, krzywiąc się . Brunetka natychmiast znalazła się obok mnie.
- Co się stało?
- Nico chciał mnie pocałować... A ja się odsunęłam. No i się wkurzył i sobie poszedł do baru.
- O ludzie. I zobacz, co się teraz dzieje. Laski go obskakują, a gdybyś go pocałowała, siedziałby tu z Tobą i nie opuszczał na krok. A wiesz, dlaczego tak jest? Bo Ty, kurwa, nie żyjesz chwilą.
- I znów moja wina... - przewróciłam oczami.
- Tak! Twoja! I zrób coś z tym, bo zostaniesz sama w domu z kotem!
- Już się nie drzyj, dobrze? - spojrzałam na nią niepewnie. Małe to takie i groźne.
- To coś z tym zrób, bo facet w końcu sobie odpuści... - przytuliła mnie do siebie.
- Dobrze, postaram się. - przytuliłam się, analizując jej słowa.
Chwilę później w boksie pojawił się Uriarte z drinkami. Usiadł obok mnie, ale już nie był tak wesoły, tak pewny siebie, jak przed chwilą. Zerknęłam na niego i delikatnie oparłam o niego głowę, a ten się odsunął.
- Wszystko ok? - spytałam lekko zaskoczona jego reakcją.
- Tak, wszystko ok. - odpowiedział beznamiętnie, nie patrząc w moją stronę. Spuściłam głowę i zerknęłam na zegarek - dochodziła północ. Cóż, zniknę z tego klubu szybciej niż myślałam. Wzięłam torebkę, wstałam z kanapy, poprawiając sukienkę i udałam się do wyjścia. Idąc ze spuszczoną głową, wpadłam na Karola. Podniosłam wzrok i niepewnie się uśmiechnęłam.
- Przepraszam, Karol.
- Daj spokój, to nic. Wszystko ok? Wychodzisz już?
- Tak, tak... Miałam wyjść później, ale tak jakoś wyszło, że...
- Że? Coś się stało, tak? - spytał podejrzliwie, kładąc dłonie na moich ramionach.
- Tak, ale nie chcę o tym gadać. Jeszcze raz przepraszam, że na Ciebie wpadłam i do jutra. - wymusiłam uśmiech i wyszłam z klubu, od razu kierując się do hotelu.
                Następnego dnia obudziło mnie pukanie do moich drzwi. Wstałam niechętnie i otworzyłam drzwi.
- Czemu mi, kurwa, nie powiedziałaś, ze wychodzisz?! - syknęła Klaudia, wchodząc do mojego pokoju. Za nią wszedł Mariusz, lekko kulejąc. No to mam przywitanie, ja pierdole.
- Muszę Ci się spowiadać ze wszystkiego?
- Tak! Musisz! - wrzasnęła na mnie.
- Nie drzyj się na mnie, nic nie zrobiłam, jasne? Nie jestem małym dzieckiem, nie musisz mnie kontrolować.
- Ale się martwiłam. Nie tylko ja, bo Mariusz też nie widział, gdzie jesteś. Dobrze mówię, nie? - szturchnęła Wlazłego łokciem.
- Co? A tak. Mogłabyś mieć chociaż włączony telefon! - podniósł na mnie głos.
- Hej, Ty na mnie krzyczeć nie musisz. Wyjdź, bardzo proszę, bo chcę wszystko opowiedzieć Klaudii, co się stało i w ogóle.
- A ja nie mogę posłuchać? Jestem Twoim bratem, wiedziałem jak latałaś bez pieluch!
- Spadaj stąd, ale to już! - pchnęlam go w stronę wyjścia.
- Też Cię kocham! - wybuchnął śmiechem, wychodząc z mojego pokoju.
- To co się stało? Mów mi szybko. Chodzi o Nico? Coś Ci zrobił? Skrzywdził Cię? Nie daruję mu!
- Ej, ej, nie spinaj tyłka, ok? Daj mi opowiedzieć. - Usiadłam obok niej na kanapie i zaczęłam jej wszystko od początku opowiadać.
- I wtedy wszyłaś, tak?
- Taaak... Jeszcze wpadłam na Kłosa.
- O, ten to zabalował równo. Jak go dziś zobaczysz..
- Yhm..
- Nie lubię, jak tak mówisz. A Nico? Nim się nie przejmuj. Przejdzie mu.
- A jak nie? - spytałam smutnym głosem.
- A jak nie, to sobie z nim porozmawiam. Wezmę drabinę i wtedy spojrzę mu prosto w oczy! - roześmiała się. Sama nie wytrzymałam i parsknęłam śmiechem, słysząc jej słowa.
               Wracaliśmy do Bełchatowa, kiedy nasz autobus po prostu się zatrzymał. Nikt nie wiedział, o co chodzi, co się dzieje. Po jakimś czasie kierowca oznajmił nam, że sprawa jest na tyle poważna, że może zając to kilka godzin. Wszyscy przyjęli to z takim samym entuzjazmem, jak i ja. Wyszliśmy z autobusu i każdy poszedł w swoją stronę, przejść się. Sama także udałam się na spacer. Super... Autobus siadł, z Nico się nie odzywamy, no same pozytywy. W pewnym momencie przy moim boku zjawił się Uriarte. Podniosłam wzrok i spojrzałam na niego. Przyglądał mi się uważnie, z nieodgadnionym wyrazem twarzy. Uśmiechnęłam się niepewnie do niego i szłam dalej.
- Dlaczego wczoraj sobie poszłaś? - spytał po chwili milczenia.
- Nie chciało mi się już tam siedzieć...
- A tak naprawdę? Nie lubię, jak kłamiesz.
- Chcesz znać prawdę? - spojrzałam na niego niepewnie.
- Chyba o to proszę, nie uważasz?
- Wyszłam stamtąd, bo po mojej próbie przytulenia się do Ciebie, Ty się odsunąłeś. Miło było, wiesz? - przyśpieszyłam kroku.
- Hej, Aneta! - podbiegł do mnie i stanął przede mną - Ja... No dobrze, wkurzyłem się, bo na meczu... No na meczu Cię pocałowałem. I myślałem, że tego chciałaś. A potem na imprezie, to Ty się odsunęłaś. I się pogubiłem.
- Nie znasz mnie? Widzisz chyba, jaka jestem, jak się zachowuję, prawda? I widzisz, że do odważnych dziewczyn nie należę.
- Wiem o tym. Ale tak nie można...
Westchnęłam ciężko i spojrzałam w jego oczy.
- Wiem, ze nie można. Ale tak już mam... Niestety. Nie zmienię tego.
- Zmienisz, a ja Ci w tym pomogę. - podszedł do mnie i objął mnie stanowczo.
- Naprawdę? - szepnęłam, obejmując jego szyję.
- Oczywiście. I zaczniemy od tego - przyciągnął mnie do siebie i pocałował namiętnie.
Odwzajemniłam jego pocałunek, delikatnie wplatając palce w jego włosy i lekko za nie ciągnąc.
Uśmiechnął się do mnie szeroko, przytulając mnie do siebie. Wtuliłam się w niego z uśmiechem, gładząc jego plecy.
- I co teraz? - szepnęłam mu do ucha.
- A teraz musimy poważnie porozmawiać - odsunął mnie na odległość ramion i spojrzał uważnie w oczy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz